Rozwój duchowo-intelektualny młodzieży

Nowa strona 1

POMYSŁ NA REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE:

Zbliżał się Wielki Post 2010 roku. Dyrekcja wraz z księżmi i młodzieżą Publicznego Gimnazjum nr 8 w Łomży, namyślali się, cóż można w tym roku zorganizować na rekolekcje wielkopostne, by nasza szkolna młodzież mogła jeszcze głębiej przeżyć ten święty czas.

Nowa strona 2

Księża Krzysztof i Grzegorz, którzy uczą religii w PG 8 zaproponowali:

- Przecież Kościół obecnie przeżywa „Rok Kapłański”, zróbmy więc coś, co będzie związane z kapłaństwem i Eucharystią, sakramentami, które Chrystus ustanowił podczas Ostatniej Wieczerzy. Pani Dyrektor zapytała: - Czy księża mają jakiś konkretny pomysł? Ksiądz Grzegorz zaproponował, że wraz z uczniami przygotuje sztukę teatralną pod tytułem: „Tajemnica Mszy Świętej”, w której młodzież naszego gimnazjum zagra dla swoich kolegów i koleżanek. Pomysł spodobał się Pani Dyrektor, więc wyraziła zgodę.

 

1.        Poszukiwanie aktorów:

Księża, spośród młodzieży szkolnej zaczęli dobierać osoby, które mogłyby zagrać poszczególne role. Większość aktorów dobraliśmy spośród młodzieży naszego Gimnazjum, ale też poprosiliśmy o pomoc ceremoniarzy z naszej Parafii, którzy uczą się w Liceum Katolickim, aby zagrali postacie: Arcybiskupa i dwóch Księzy.

 

2.        Trudności:

Trudności pojawiły się, gdy każdemu aktorowi trzeba było wręczyć scenariusz. Kapłani posiadali książeczkę pod tytułem: „Tajemnica Spowiedzi i Mszy Świętej”, napisaną pod wpływem objawień, które miała Catalina Rivas. Ale jak z takiej książeczki uczynić odpowiedni scenariusz. Kapłani wiedzieli, że zawsze mogą liczyć na Siostrę Dorotę, która jest przełożoną Sióstr Miłosierdzia posługujących przy Parafii Miłosierdzia Bożego w Łomży. Siostra Dorota chętnie posłużyła pomocą i w kilka dni scenariusz był gotowy.

 

3.        Dlaczego w kościele a nie w szkole?

Księża pracujący w szkole wraz z Księdzem Prałatem Jerzym Abramowiczem i z Panią Dyrektor podjęli decyzję, że ze względu na sakralny charakter sztuki, zostanie ona wystawiona w kościele Miłosierdzia Bożego, a nie w szkole, jak pierwotnie planowano.

 

4.        Postawa młodzieży:

Młodzież zaskoczyła wszystkich swym zaangażowaniem i solidnym podejściem do sprawy. Rozpoczęły się częste i długie próby. Nikt nie narzekał, chociaż niektóre uczennice – mieszkające poza Łomżą – musiały nawet nocować u koleżanek, by następnego dnia rano przyjść na próbę.

Coraz szybciej zbliżał się termin rekolekcji, czasu ubywało, ale nikt nawet przez chwilę nie miał wątpliwości, że spektakl należy solidnie przygotować. Wszyscy postawili sobie tę sprawę jako punkt honoru.

 

5.        Wsparcie ze strony rodziny:

            Rodzice, wspierali swoje dzieci – biorące udział w sztuce – dobrym słowem, czasami jakimś upomnieniem, a nawet potrafili zmieniać swe osobiste plany, by tylko ich pociecha mogła przyjść na próbę. Za to z serca Rodzicom dziękujemy.

 

6.        Termin wystawienia sztuki i poszukiwanie strojów:

Pod koniec lutego ustalono, że sztuka zostanie wystawiona 07.03.2010r.

O godz. 12:00, przed Mszą Świętą młodzieży gimnazjalnej, (w poniedziałek pierwszego dnia rekolekcji szkolnych). Zaczęto gromadzić rekwizyty i stroje. Zaangażowało się w to wiele osób: Siostra Dorota - Przełożona, Siostra Barbara – zakrystianka, Pan Andrzej – Kościelny, młodzież, a nawet Ojcowie Kapucyni, którzy wypożyczyli habity. W zorganizowaniu nagłośnienia z pomocą przyszedł ks. Grzegorz Stankowski posługujący w Naszej Parafii i uczący religii w PG 1, który zajął się również zrobieniem poniższych zdjęć.  

 

7.        Życzliwe wsparcie nauczycieli i kapłanów:

W każdej chwili dawało się odczuć wielką życzliwość ze strony nauczycieli z Publicznego Gimnazjum nr 8 w Łomży oraz kapłanów posługujących w Parafii Miłosierdzia Bożego w Łomży. Chętnie służyli oni radą i pomysłem, a także wnosili do przygotowań wiele spokoju i nadziei, to pomagało nam wierzyć, że wszystko zdołamy jak najlepiej przygotować. Pani Dyrektor i ksiądz Prałat często pytali, czy nie potrzebujemy jakiś środków do realizacji tego przedsięwzięcia.

 

SZTUKA:

8.        Próba generalna:

Uczniowie biorący udział w sztuce już od samego rana, z wielkim przejęciem ubierali stroje, nosili rekwizyty i wzajemnie dodawali sobie otuchy. Wszyscy wiedzieli, że zagrają dobrze, bo przecież chcą pomóc Panu Bogu, by inni również mogli doświadczyć czym jest Eucharystia, więc każdy w ciszy serca wiedział, że Pan Bóg na pewno w tym dobrym dziele pobłogosławi. Z takim nastawieniem o godz. 10:15 rozpoczęła się próba generalna.

 

9.           Przygotowania osób, użyczających głosu głównym bohaterom:

Patrycja Natalia Julia i Mateusz mieli do wypełnienia bardzo ważne zadanie. Użyczyli oni swoich głosów głównym bohaterom, aby ułatwić im swobodne poruszanie i dodać piękna scenerii. Zrobili kawał dobrej roboty, za co im dziękujemy. 

 

10.      Uroczyste powitanie:

Ksiądz Grzegorz, Wikariusz Par. Miłosierdzia Bożego w Łomży i nauczyciel religii w PG 8 – wszystkich przybyłych na Mszę Świętą – wprowadził w nastrój sztuki, która miała za chwilę się rozpocząć. Następnie w imieniu własnym i wszystkich osób zaangażowanych w przygotowanie i wystawienie spektaklu zaprosił przybyłych gości do uważnego przeżycia tej wzniosłej chwili, a więc: Dyrekcje obu Szkół: Publicznego Gimnazjum nr 1 i Publicznego Gimnazjum nr 8 wraz z nauczycielami, kapłanów posługujących w konfesjonałach, rodziców, parafian i uczniów.
 

11.       Procesyjne wejście asysty:

Było to w przeddzień święta Zwiastowania. Kiedy trochę  spóźniona przyszłam do kościoła (słowa głównej bohaterki Cataliny Rivas). Ksiądz Arcybiskup i kapłani już wychodzili do prezbiterium. Matka Boża powiedziała głosem delikatnym, słodkim i kobiecym, napełniającym duszę człowieka słodyczą:

„Dzisiaj jest  dzień nauki dla ciebie. Pragnę  wielkiej uwagi, ponieważ tym, czego dzisiaj doświadczysz, wszystkim tym, co przeżyjesz w tym dniu, będziesz  dzielić się z ludzkością”.

 

12.       Akt pokutny:

Arcybiskup rozpoczął Mszę św. Gdy nadszedł moment aktu pokuty, Najświętsza Maryja powiedziała:

„Z głębi swego serca proś o przebaczenie Pana za wszystkie swe grzechy, gdyż Go obraziłaś. Dzięki temu będziesz mogła brać udział w sposób godny w tym przywileju, jakim jest uczestniczenie we Mszy Św.”.
 

13.       Liturgia Słowa:

Nastał moment Liturgii Słowa  Maryja kazała mi powtórzyć: „Panie dzisiaj chcę słuchać Twojego słowa i przynieść obfity owoc, proszę, aby Duch Święty oczyścił wnętrze mojego serca, aby Twoje słowo. Potem Najświętsza Panna powiedziała:       

„Chcę, abyś skupiła się na czytaniach i na całej homilii kapłana. Pamiętaj o słowach Biblii. Powinnaś próbować przypominać sobie przez cały dzień te słowa, które zrobiły na tobie wrażenie. Czasem będą to dwa zdania, kiedy indziej będzie to cały usłyszany fragment Ewangelii, innym razem – tylko jedno słowo. Delektuj się tym przez resztę dnia, a stanie się to ciałem w tobie, gdyż taka jest droga przemieniania życia – Słowo Boże ma przemieniać człowieka. A teraz powiedz Panu, że jesteś tu, aby słuchać tego co On pragnie powiedzieć dzisiaj twemu sercu”.

 

14.       Procesja z darami:

Chwilę później nastąpiło przygotowanie darów ofiarnych i Najświętsza Panna powiedziała:

„Módl się w taki sposób: Panie, ofiarowuję Ci wszystko, czym jestem, to, co posiadam, to, co potrafię. Wszystko to wkładam w Twoje ręce. Ty, Panie, buduj, posługując się małością, którą jestem. Przez zasługi Twojego Syna przemień mnie, Boże Najwyższy proszę Cię za moją rodzinę, za moich dobroczyńców, za wszystkich, którzy nas zwalczają, za wszystkich tych, którzy się polecają moim biednym modlitwom... Naucz mnie kłaść moje serce na ziemi, aby ich droga była mniej twarda. Tak modlili się święci. Chcę, abyście wy wszyscy też tak czynili”.

 

15.       Modlitwa Eucharystyczna:

Nagle z ławek zaczęły pojawiać się postacie, których wcześniej nie widziałam. Było to tak, jakby z każdej osoby, która znajdowała się w katedrze, ktoś się wyłaniał. Kościół zapełnił się istotami młodymi, pięknymi. Były one przyodziane w lśniąco białe tuniki. Postacie te przechodziły do nawy głównej i kierowały się w stronę ołtarza. Nasza Matka powiedziała:

„Patrz. To są Aniołowie Stróże każdej z osób, która znajduje się w kościele. Jest to chwila, w której twój Anioł Stróż zanosi dary i prośby przed Ołtarz Pana”.

Ich rysy twarzy były bardzo piękne, niemal kobiece, jednak budowa ich ciała, dłonie i postawa były męskie. Bose stopy nie dotykały ziemi.  Ta procesja była bardzo piękna. Niektóre postacie miały jakby złote misy iskrzące się biało-złocistym światłem. Maryja powiedziała:

„To są Aniołowie Stróżowie osób, które ofiarowują tę Mszę świętą w licznych intencjach, tych osób które są świadome tego, co oznacza ta celebracja; tych, które mają coś do ofiarowania Panu. Ofiaruj siebie w tym momencie, ofiaruj swoje troski, swoje cierpienia, swoje zawody, swoje smutki, swoje radości, swoje prośby. Pamiętajcie, że Msza posiada wartość nieskończoną, dlatego bądźcie hojni w ofiarowywaniu siebie i w prośbie”.

 

Za pierwszymi Aniołami  postępowali następni, którzy mieli  puste ręce.

Matka Boża powiedziała:

„To są Aniołowie Stróże  ludzi, którzy są tutaj, lecz nigdy nic nie ofiarowują. Nie są zainteresowani przeżywaniem każdego momentu liturgicznego Mszy i nie mają darów, które mogliby przynieść przed Ołtarz Pana”.

 

„Nie zasmucajcie waszych Aniołów Stróżów. Proście o wiele. Proście o nawrócenie grzeszników, o pokój na świecie, za swoich krewnych, za swoich sąsiadów, za tych, którzy się polecają waszym modlitwom. Proście, wiele proście, nie tylko dla siebie, lecz i dla innych.

Pamiętajcie, że ofiara jest bardziej miła Panu, kiedy składacie w niej całkowicie samych siebie, aby Jezus, zstępując, przemienił was przez Swoje zasługi. Co masz do ofiarowania Ojcu od siebie? Nicość i grzech. Kiedy jednak składacie siebie w ofierze, jesteście zjednoczeni z zasługami Jezusa”.

 

16.       Konsekracja:

Nastąpiła chwila Konsekracji, moment wspaniałego cudu nad cudami... Po prawej stronie Arcybiskupa i za nim pojawił się tłum różnych postaci. Miały one na sobie takie same tuniki, jednak w różnych pastelowych kolorach: różowe, zielone, błękitne, liliowe, żółte i wreszcie wielobarwne, bardzo delikatne. Ich oblicza również były promienne, pełne radości. Mieli twarze w tym samym wieku. Nie umiem powiedzieć, dlaczego, wydawało mi się, że byli to ludzie w różnym wieku, a jednak twarze mieli takie same: bez zmarszczek, szczęśliwe. Wszyscy też uklękli przed śpiewem: „Święty, Święty, Święty Pan Bóg...”. Matka Boża powiedziała:

„Wszyscy oni to Święci i błogosławieni Nieba. Pośród nich są także dusze waszych krewnych, którzy już cieszą się obecnością Boga”.

 

Potem zobaczyłam, że – dokładnie po prawej stronie Arcybiskupa – w odległości jednego kroku za celebransem, jakby nieco nad ziemią, klęczała Najświętsza Dziewica na tkaninach bardzo delikatnych, przeźroczystych i równocześnie świetlistych, jak krystaliczna woda. Miała ręce złożone i patrzyła uważnie, z szacunkiem na celebransa. Mówiła do mnie z tamtego miejsca, cicho, prosto do serca, nie patrząc na mnie:

„Zwróciłaś uwagę na to, że widzisz mnie nieco za Arcybiskupem, prawda? Tak powinno być... Przy całej miłości, jaką mi okazuje Mój Syn, nie dał mi godności, którą daje kapłanowi, żebym mogła nosić Go Moimi rękami codziennie tak, jak czynią to ręce kapłańskie. Dlatego muszę klęczeć w tym miejscu, czując głęboki szacunek dla kapłana i dla cudu, który Bóg realizuje przez jego posługę”.

Przed ołtarzem zaczęły się pojawiać jakieś ciemne postacie, szare, które wznosiły ręce do góry. Maryja  powiedziała:

„To błogosławione dusze czyśćcowe, które czekają na wasze modlitwy, aby doznać ochłody. Nie przestawajcie się modlić za nie. One modlą się za was, jednak  nie mogą prosić same za siebie. To wy powinniście prosić za nie, aby im pomóc wyjść na spotkanie z Bogiem, aby cieszyły się Nim wiecznie”.

 

„Jak widzisz jestem tutaj cały czas... Ludzie odbywają pielgrzymki i szukają miejsc Mojej obecności. Jest to dobre z powodu wszystkich łask, które tam się otrzymuje. Jednak w żadnym objawieniu, w żadnym miejscu nie jestem obecna dłużej niż w czasie  Mszy Św. U stóp Ołtarza, gdzie jest celebrowana Eucharystia, zawsze Mnie znajdziesz. U  stóp tabernakulum trwam z  Aniołami, ponieważ jestem zawsze z Jezusem”.

 

Celebrans wypowiedział słowa Konsekracji. Był osobą normalnego wzrostu, lecz nagle jakby zaczął wzrastać, przekształcać się w osobę pełną światła: światła nadprzyrodzonego. Kiedy podniósł hostię zobaczyłam jego dłonie. Miały na grzbiecie znaki, z których wychodziło wielkie światło. To był Jezus! To był On: Swoim Ciałem otaczał ciało celebransa, jakby okalał miłośnie dłonie arcybiskupa. W tym momencie Hostia zaczęła się jakby powiększać i cudowna Twarz Jezusa patrzyła z niej na Swój lud. Instynktownie chciałam zniżyć głowę. Matka Boża powiedziała:

 

„Nie spuszczaj wzroku, podnieś oczy, kontempluj Go, patrz na Tego, który patrzy na ciebie, i powtórz modlitwę z Fatimy: O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Ciebie, ufam Tobie i kocham Ciebie z całego serca. Proszę Cię o przebaczenie tym, którzy nie wierzą, nie uwielbiają Ciebie, którzy nie ufają Tobie i którzy Cię nie kochają. Teraz powiedz Mu, jak Go kochasz, składaj hołd Królowi Królów”.

 

Wydawało mi się, że tylko na mnie patrzył z ogromnej Hostii, ale wiedziałam, że w ten sam sposób przyglądał się każdej osobie, pełen miłości...

 

Przez ułamek sekundy pomyślałam, że Jezus jakby trzymał ciało celebransa i równocześnie był w Hostii, którą celebrans właśnie obniżył, opuszczając ramiona. Hostia stała się znowu mała.

 

Arcybiskup wypowiedział słowa konsekracji wina. W czasie wypowiadania jego słów Niebo i ziemia rozbłysły. Nie widziałam już dachu kościoła ani ścian. Wszystko było pogrążone w mroku, światło jaśniało tylko na ołtarzu. Nagle ujrzałam zawieszonego w powietrzu Jezusa ukrzyżowanego: od głowy aż do klatki piersiowej. Pionową belkę podtrzymywały jakieś wielkie i mocne ręce.

 

Z tego blasku oddzieliła się światłość – jakby mała gołębica – bardzo lśniąca, która uniosła się do szybkiego lotu po kościele i spoczęła na lewym ramieniu arcybiskupa. On zaś nadal wydawał mi się samym Jezusem, gdyż potrafiłam odróżnić Jego rany, świetliste zranienia i Ciało, jednak twarzy nie widziałam.

 

W górze zaś mogłam dostrzec Jezusa ukrzyżowanego. Głowa opadała Mu na prawy bark. Kontemplowałam Jego twarz, zbite i pokaleczone ramiona. W prawym boku miał ranę w klatce piersiowej i płynęła  z niej krew na lewą stronę, a na prawo – myślę, że płynęła woda, bo bardzo błyszczała. Były to jakby strumienie światła, które wychodziły i kierowały się na wiernych – na prawo i na lewo.

 

Przerażała mnie ilość krwi, która spływała do Kielicha. Pomyślałam, że zaleje i poplami cały Ołtarz. Jednak nie spadła na niego ani jedna kropla. W tym momencie Maryja powiedziała:

 

„To cud nad cudami. Powtarzam ci, dla Pana nie istnieje ani czas, ani odległość i w momencie przeistoczenia wszyscy zgromadzeni są przenoszeni do stóp Kalwarii i znajdują się tam w chwili ukrzyżowania Jezusa”.

 

Czy można sobie to wyobrazić? Nasze oczy nie potrafią tego zobaczyć, ale wszyscy jesteśmy obecni w tej chwili, kiedy krzyżują Jezusa i kiedy prosi On o przebaczenie Ojca nie tylko tym, którzy Go zabijają, lecz i nam, każdego naszego grzechu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią"!

 

17.       Ojcze nasz:

Kiedy mieliśmy odmawiać „Ojcze nasz", przemówił Pan Jezus po raz pierwszy w czasie celebracji: 

„Poczekaj, chcę, abyś się modliła z największym skupieniem, do jakiego jesteś zdolna, abyś w tym momencie przypomniała sobie osobę lub osoby, które wyrządziły ci największą krzywdę w czasie twojego życia, abyś je przytuliła do piersi i powiedziała im z całego serca: W imię Jezusa przebaczam ci i życzę ci pokoju.

 

 W imię Jezusa proszę cię o to, abyś mi przebaczył i abyś też pragnął mojego pokoju. Jeśli ta osoba zasługuje na pokój, otrzyma go wraz z wielkim dobrem. Jeśli ta osoba nie jest zdolna otworzyć się na pokój, pokój ten powróci do twojego serca. Nie chcę, abyś otrzymywała i dawała znak pokoju innym osobom, kiedy nie jesteś zdolna przebaczyć i odczuć pokój najpierw w swoim sercu”.

 

„Uważajcie na to, co czynicie. Powtarzacie w Ojcze nasz: odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Jeśli jesteście zdolni przebaczyć, ale nie zapomnieć – jak mówią niektórzy – stawiacie warunki Bożemu przebaczeniu. Mówicie: przebacz mi tylko tak, jak ja jestem zdolny przebaczyć, nie więcej”.

 

Nie wiem, jak mam wyrazić mój ból, bo zdaję sobie sprawę, w jakim stopniu możemy zranić Pana i jak możemy krzywdzić samych siebie z powodu żywienia tylu uraz, złych uczuć i z powodu innych złych rzeczy, które rodzą się z kompleksów i drażliwości.

 

Przebaczałam, przebaczałam z serca i prosiłam o przebaczenie dla wszystkich, którzy mnie kiedyś zranili, aby odczuć pokój Pański.

 

18.       Znak pokoju:

Celebrans powiedział: „Pokój Pański niech zawsze będzie z wami”. Nagle zobaczyłam, że pomiędzy niektórymi – ale nie wszystkimi – osobami, które przekazywały sobie znak pokoju, ukazywało się intensywne światło. Wiedziałam, że to Jezus, i niemal rzuciłam się, by uścisnąć osobę, która była obok mnie. Prawdziwie odczułam uścisk Pana w tym świetle. To On mnie uścisnął, aby dać mi Swój pokój, gdyż w tym momencie byłam zdolna przebaczyć i wyrzucić z mojego serca wszelki żal do innych osób. Jezus pragnie dzielić z nami tę chwilę radości, ściskając nas, aby życzyć nam Swego Pokoju.

 

19.       Komunia Święta Kapłana:

Nastąpił moment Komunii św. Celebransów. Wtedy znowu moją uwagę skierowałam na wszystkich kapłanów wraz z Arcybiskupem. Kiedy on przyjmował Komunię św. Matka Boża  powiedziała:

„To jest chwila modlitwy za celebransa i kapłanów, którzy mu towarzyszą. Powtarzaj razem ze mną: Panie, błogosław im, uświęć ich, pomagaj im,

oczyść ich, kochaj ich, strzeż ich, podtrzymuj ich Twoją Miłością ... Pamiętajcie o wszystkich kapłanach na świecie, módlcie się za wszystkie dusze poświęcone”.

 

Umiłowani bracia, to jest moment, w którym powinniśmy się modlić za kapłanów, bo oni są Kościołem, tak jak stanowimy go również my, świeccy. Często my, świeccy, wymagamy wiele od kapłanów, lecz nie potrafimy modlić się za nich, nie umiemy zrozumieć, że są tylko ludźmi, pojąć i ocenić samotności, która wiele razy może dotykać kapłana. Powinniśmy uświadomić sobie, że kapłani są ludźmi takimi jak my i że potrzebują zrozumienia, troski, że potrzebują uczucia, szacunku z naszej strony, bo oddają swe życie za każdego z nas, jak Jezus, poświęcając się Jemu. Pan chce, aby ludzie z owczarni, która została kapłanowi polecona przez Boga, modlili się i pomagali w uświęceniu swego Pasterza. Któregoś dnia, kiedy będziemy po drugiej stronie, zrozumiemy cud, który Pan uczynił, dając nam kapłanów, którzy nam pomagają zbawić nasze dusze.

 

20.      Komunia Święta wiernych:

Ludzie zaczęli wychodzić z ławek, aby przystąpić do Komunii św. Nadszedł wielki moment spotkania. Pan powiedział do omie:

„Poczekaj chwilę, chcę, abyś coś zobaczyła ..”.

Idąc za wewnętrznym impulsem, podniosłam wzrok na pewną osobę, wyspowiadała się przed Mszą Świętą. Kiedy kapłan umieścił Świętą Hostię na jej języku, wtedy przeniknęło ją jakby światło, bardzo jasne i złociste. Blask przeniknął jej plecy i otoczył ją, ogarnął ramiona i głowę.

Pan  powiedział:

 

„Tak jest wtedy, kiedy raduję się, obejmując duszę, która przychodzi Mnie przyjąć z czystym sercem”.

W głosie Jezusa brzmiała radość. Byłam zdumiona, patrząc na tę przyjaciółkę powracającą na miejsce, otoczoną światłością, przytuloną przez Pana. Pomyślałam o tym cudzie, który tracimy, idąc przyjąć Jezusa z naszymi małymi lub wielkimi przewinieniami. Tymczasem Komunia św. powinna być dla nas świętem. Gdy szłam przyjąć Komunię św., Jezus powiedział:

 

„Ostatnia Wieczerza była chwilą największej bliskości z Moimi uczniami. W tej godzinie miłości ustanowiłem to, co w oczach ludzi może uchodzić za największe szaleństwo: uczyniłem siebie więźniem Miłości. Ustanowiłem Eucharystię. Chciałem pozostać z wami do końca wieków, gdyż Moja miłość nie mogła znieść, żeby pozostali sierotami ci, których umiłowałem bardziej niż własne życie ...”.

 

21.       Błogosławieństwo  końcowe:

Kiedy celebrans miał udzielić błogosławieństwa, Matka Boża powiedziała:

„Bądź uważna, skoncentruj się. Czynicie jakiś dziwny gest, zamiast znaku Krzyża. Pamiętaj, że to błogosławieństwo może być ostatnim, jakie otrzymujesz w swoim życiu z rąk kapłana. Nie wiesz, czy wychodząc stąd umrzesz czy nie. Nie wiesz, czy będziesz miała jeszcze okazję przyjąć błogosławieństwo od innego kapłana. Te konsekrowane ręce udzielają ci teraz błogosławieństwa w Imię Najświętszej Trójcy, dlatego czyń znak Krzyża z takim szacunkiem, jakby to było ostatni raz w twoim życiu”.

 

Ileż tracimy, nie rozumiejąc tego i nie uczestnicząc każdego dnia we Mszy Św. Dlaczego nie uczynić wysiłku, by rozpocząć dzień pół godziny wcześniej, aby pobiec na Mszę św. i otrzymać wszystkie błogosławieństwa, które Pan chce na nas wylać? Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszyscy, mogą czynić to codziennie, ale mogliby – przynajmniej dwa lub trzy razy w tygodniu.


Wielu opuszcza nawet Mszę św. niedzielną z błahych powodów: mają małe dziecko, dwoje lub dziesięcioro i dlatego nie mogą uczestniczyć we Mszy św. Czy tak samo postępują, kiedy mają inne ważne obowiązki?
Mamy czas na studiowanie, na pracę, na rozrywki, na wypoczynek, ale nie mamy czasu, aby przynajmniej w niedzielę uczestniczyć we Mszy świętej.

 

22.       Modlitwa po Mszy Świętej:

Jezus poprosił mnie, abym została z Nim przez kilka minut, zaraz po Mszy świętej Powiedział:

„Nie wychodźcie zaraz po zakończeniu Mszy. Pozostańcie przez chwilę w Moim Towarzystwie. Cieszcie się nim i pozwólcie Mi radować się waszym...”.

 

Zapytałam o to w tym momencie: „Panie, jak długo, tak naprawdę, pozostajesz z nami po Komunii św.”? Odpowiedział: 

 

„Tak długo, jak długo chcesz, możesz mieć Mnie przy sobie. Jeśli będziesz do Mnie mówić przez cały dzień, zwracając się do Mnie w czasie swoich zajęć, będę cię słuchał. Ja zawsze jestem z wami. To wy Mnie opuszczacie. Wychodzicie po Mszy i kończy się dzień świętowania. Według was uczciliście dzień Pański i zakończył się. Nie myślicie o tym, że Mnie podobałoby się dzielić wasze życie rodzinne, przynajmniej w tym dniu. Macie w swoich domach miejsce na wszystko i każde pomieszczenie czemuś służy: w jednym jest sypialnia, w innym gotujecie, w innym jecie itd.”.

 

„Jak wygląda miejsce, które zrobiliście dla Mnie? Nie chodzi o miejsce, w którym mielibyście tylko obraz pokryty przez cały czas kurzem, lecz o miejsce, gdzie przynajmniej przez pięć minut dziennie rodzina gromadziłaby się, aby podziękować za dzień, za dar życia, aby prosić o to, czego codziennie potrzebujecie, prosić o błogosławieństwo, o opiekę, o zdrowie... Wszystko ma swoje miejsce w waszych domach, oprócz  Mnie”.

 

„Ludzie planują swój dzień, tydzień, półrocze, swoje wakacje itp. Wiedzą, którego dnia będą odpoczywać, którego dnia pójdą do kina lub na zabawę, kiedy odwiedzą babcię lub wnuki, dzieci, przyjaciół, kiedy oddadzą się rozrywkom. A ile rodzin przynajmniej jeden raz w miesiącu mówi: To jest dzień, kiedy musimy iść odwiedzić Jezusa w Tabernakulum?

 

„Ileż jest całych rodzin, które idą rozmawiać ze Mną, usiąść przede Mną i mówić do Mnie, opowiadać Mi, jak im się wiodło w ostatnim czasie, opowiadać Mi o swoich problemach, trudnościach, które mają, prosić Mnie o to, czego potrzebują... uczynić Mnie uczestnikiem swoich spraw? Ile razy?”.

 

Ja wiem wszystko, czytam w największej głębi waszych serc i umysłów, jednak lubię, kiedy Mi opowiadacie o swoich sprawach, kiedy czynicie Mnie ich uczestnikiem jak domownika, jak. najbardziej zaufanego przyjaciela. Ileż łask traci człowiek, gdy nie daje Mi miejsca w swoim życiu!”.

 

Jezus powiedział:

„Chciałem zbawić Moje stworzenie, chociaż moment otwarcia dla niego bramy Niebios był pełen ogromnego cierpienia... Pamiętaj, że żadna matka nie karmiła swego dziecka swoim ciałem. Ja zaś osiągnąłem ten szczyt Miłości, aby dać wam udział w Moich zasługach”.

 

„Msza Święta – to Ja sam, który przedłużam pośród was Moje życie i Moją Ofiarę Krzyżową. Bez zasług Mojego Życia i Mojej Krwi z czym staniecie przed Ojcem? Z nicością, z nędzą i grzechem...”.

 

„Powinniście przewyższać w cnocie Aniołów i Archaniołów, ponieważ oni nie mają szczęścia przyjmowania Mnie jako pokarmu, a wy tak. Oni piją jedną kroplę ze źródła, a wy, mając łaskę przyjmowania Mnie, posiadacie cały ocean, aby z niego pić.

 

23.      Podziękowanie aktorom i osobom, które przygotowały sztukę:

luty 2012

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

 

Publiczne Gimnazjum nr 8 w Łomży
ul. Księżnej Anny 18
18-400 Łomża
tel. (086) 218-79-74
fax: (086) 218-79-74
e-mail: pg8lomza@wp.pl
Kontakt z administratorem:
Twój e-mail:

Wiadomość: